Artykuły dotyczące Innowacji społecznej w Polsce

INKUBATOR INNOWACJI SPOŁECZNYCH WIELKICH JUTRA

MŁODZIEŻOWE CENTRUM INNOWACJI SPOŁECZNYCH – WYMIENNIKOWNIA

Dziennikarstwo rozwiązań – konkurs grantowy

Fundacja Ashoki wraz z serwisem dziennikarskim Outriders ogłosili konkurs grantowy na napisanie artykułu zgodnego z metodą dziennikarstwa rozwiązań. O grant wysokości 4000 zł ubiegać się może każdy dziennikarz i dziennikarka piszący po polsku, posiadający udokumentowany dorobek.

Dziennikarstwo rozwiązań to podejście dziennikarskie zakładające nie tylko rzetelny opis danego problemu społecznego, lecz także – na równi – szczegółowe przedstawienie istniejących rozwiązań tego problemu. W artykule zgodnym ze sztuką dziennikarstwa rozwiązań opisane rozwiązania są poddane dogłębnej analizie pod względem ich zalet i wad.

Jaki cel ma zastosowanie takiej metody dziennikarskiej? Chodzi o przedstawienie pełnego obrazu danego problemu społecznego wraz z dotychczasowymi próbami jego rozwiązania. Taka pełna, kompletna informacja ma inspirować do podejmowania dalszych, jeszcze skuteczniejszych  działań naprawczych i/oraz do naśladowania sprawdzonych rozwiązań w podobnych sytuacjach w innym miejscu i czasie.

Piszemy o tej metodzie na „Przestrzeni innowacji”, ponieważ rzetelna analiza wcześniejszych prób rozwiązania problemu społecznego może być świetnym punktem wyjścia do zaprojektowania nowych, nieszablonowych i wolnych od zdiagnozowanych słabości działań.

Szczegółowe informacje na temat wymagań i harmonogramu konkursu dostępne są tutaj: http://ashoka-cee.org/poland/2018/10/16/grant-w-wysokosci-4000-zl-na-napisanie-artykulu-zgodnego-z-metoda-dziennikarstwa-rozwiazan/.

A wszystkim zainteresowanych pogłębieniem wiedzy teoretycznej na temat metody dziennikarstwa rozwiązań polecamy Podstawowy Pakiet Narzędziowy Dziennikarstwa Rozwiązań, czyli publikację warsztatową autorstwa pionierów w tej dziedzinie  – organizacji Solutions Journalism Network.

Namawiamy więc naszych czytelników-dziennikarzy i czytelniczki-dziennikarki do wzięcia udziału w konkursie, a wszystkich pozostałych do śledzenia rezultatów projektu.

 

Źródło grafiki: http://ashoka-cee.org/poland/2018/10/16/grant-w-wysokosci-4000-zl-na-napisanie-artykulu-zgodnego-z-metoda-dziennikarstwa-rozwiazan/

Narada Sprzymierzeńców Innowacji Społecznych w Krakowie

Już 25 października Ashoka w Polsce zaprasza do Krakowa na Naradę Sprzymierzeńców Innowacji Społecznych „ZMIEŃ:JA/MY POLSKĘ”.

Podczas II edycji narady (I odbyła się w 2017 r. w Warszawie) uczestnicy będą zastanawiać się przede wszystkim nad:

  • wspieraniem ekosystemu innowacji społecznych;
  • budową świadomości i przychylności dla innowacji społecznych wśród Polaków;
  • zachęcaniem społeczności lokalnej do innowacyjności i przedsiębiorczości;
  • mierzeniem wpływu innowacji społecznych;
  • udrażnianiu finansów dla innowatorów społecznych.

Do udziału w dyskusji zaproszeni są przedstawiciele różnych branż i środowisk, którzy szukają nowych, efektownych sposobów rozwiązywania problemów społecznych i chcą tego typu rozwiązania wspierać.

Szczegółowe informacje o wydarzeniu oraz formularz rejestracji dostępne są na stronie: https://splashthat.com/sites/view/naradazmienjamypolske.splashthat.com.

Źródło grafiki: https://www.facebook.com/events/177192623166164/

Car-sharing – auto na minuty, korzyści na stałe

To, że w mieście można skorzystać z systemu wypożyczalni rowerów (czy to publicznego, czy prywatnego) jest obrazem już dość dobrze utrwalonym w świadomości mieszkańców polskich miast. Korzystanie z wypożyczonych rowerów, zamiast użytkowania własnych,  podbiło serca Polaków z wielu powodów: po pierwsze nie każdy ma rower, po drugie własny rower wymaga dbania o przeglądy i naprawy; po trzecie własny rower (niestety) strach zostawić w przypadkowym miejscu w mieście; po czwarte własnego roweru zwykle nie zabierzemy ze sobą odwiedzając inne miasto itp., itd.

Od razu narzuca się pytanie, czy w podobny sposób nie można by rozwiązać problemu przemieszczania się po mieście samochodem? Otóż można! Jest to właśnie usługa „car-sharingu” – w Polsce dopiero raczkuje, ale w niektórych krajach Europy Zachodniej, a szczególnie w Stanach Zjednoczonych, króluje już od dobrych kilku lat.

Car-sharing jest jednym z przejawów „sharing economy” czyli ekonomii współdzielenia. Polega na stworzeniu w mieście sieci stacji, w których można wypożyczyć/oddać samochód lub, alternatywnie, na wyposażeniu samochodów w nadajniki GPS, tak, że możliwe będzie ich wypożyczenie/oddanie w dowolnym miejscu. Ten drugi mechanizm zwykle bardziej zachęca użytkowników. Płaci się za czas przejazdu (liczony najczęściej w minutach) oraz za przejechane kilometry. Niższa jest opłata za minutę postoju, a wyższa za minutę jazdy. W Polskich warunkach daje to zwykle w przeliczeniu nieco więcej niż złotówkę za kilometr.

Car-sharing jest czymś więcej niż tylko alternatywą dla korzystania z taksówek. Właściciele systemów car-sharingowych twierdzą nawet, że te dwa rodzaje usług właściwie ze sobą nie konkurują – ponieważ sytuacje, w których wybieramy taksówkę są inne niż te, w których sami siadamy za kierownicą. Tak więc wypożyczony samochód to raczej zamiennik własnego auta użytkownika.

A z tego już dość łatwo wysnuć pozytywne wnioski na temat rezultatów, jakie może przynieść ze sobą wprowadzenie car-sharingu do miast. Wypożyczenie samochodu na minuty to oczywiście opcja przede wszystkim dla osób rzadko korzystających z samochodu. Wypożyczanie auta kilka razy w miesiącu na dość krótkie dystanse jest znacznie tańsze niż utrzymywanie własnego auta, które tylko z rzadka opuszcza miejsce parkingowe. Tak więc, dzięki dostępności usługi car-sharingu, sporadyczni użytkownicy samochodów mogą zrezygnować z ich posiadania. A takich w rzeczywistości miejskiej jest bardzo wielu. A więc i skutek może być znaczący.

Czy rzeczywiście jest? Od niedawna mamy na to pytanie konkretną odpowiedź. Naukowcy z Transportation Sustainability Research Center Uniwersytetu Berkeley dokonali oceny rzeczywistych efektów działania systemu Car2Go w pięciu miastach Ameryki Północnej: Waszyngtonie, Seatle, San Diego, Calgary i Vancouver. Ustalono, że jeden samochód dostępny w car-sharingu wypiera z dróg od 7 do 11 samochodów prywatnych. W badanych miastach liczba aut prywatnych spadła o 28 tysięcy, a kierowcy przejechali 144 mln mil mniej niż wcześniej własnymi samochodami.

Konsekwencją takiego stanu rzeczy są oczywiście oszczędności na poziomie gospodarstw domowych, ale także konkretne skutki środowiskowe i społeczne. Mniej samochodów na drogach, to przede wszystkim mniejsza emisja zanieczyszczeń, a więc lepsze warunki życia mieszkańców miast. W Waszyngtonie wprowadzenie Car2Go spowodowało spadek emisji spalin o 18 procent! Mniejsza liczba pojazdów wyjeżdżających codziennie na ulice, to też mniejsze zatłoczenie, a więc lepsze warunki dla autobusów miejskich oraz wszelkich służb.

To właśnie dlatego usługa car-sharingu może być uznana za innowację społeczną – na różne sposoby przyczynia się do podniesienia poziomu życia mieszkańców miast. W Polsce funkcjonuje kilka firm oferujących taką usługę – największe to Traficar i PANEK CarSharing. Trzymajmy kciuki, aby jej dostępność i popularność w polskich miastach w krótkim czasie wzrosła na tyle, aby i u nas przynieść wymierne korzyści społeczne i środowiskowe. Szczególnie w obliczu koniecznej, a na razie bardzo…subtelnej walki władz polskich miast ze smogiem. Jednak sam car-sharing, aby się rozwijać, również potrzebuje wsparcia władz miast – w postaci sprzyjających przepisów, np. obniżenia opłat za parkowanie użytkownikom tego typu aut lub zezwolenia na jazdę buspasami. Brzmi odlegle…? Obyśmy jak najszybciej przekonali się, że wszystko jest możliwe!

Źródła: http://www.miasto2077.pl/car-sharing-pustoszy-ulice-jeden-samochod-wspolny-wypiera-az-jedenascie-prywatnych/

http://moto.pl/MotoPL/7,88389,22053314,car-sharing-czy-to-sie-oplaca-porownalismy-oferty-firm-ktore.html

fot. https://www.facebook.com/pg/car2go

Kraj: USA, Polska

Tłumacz na wyciągnięcie ręki

Być osobą głuchą to jak przebywać w kraju, w którym nikt nie zna języka, którym mówimy. W takiej sytuacji każde wyjście w przestrzeń publiczną staje się wyzwaniem, jest okupione stresem i niepewnością, czy uda nam się załatwić najprostsze sprawy. A co dopiero, gdy chodzi o kwestie urzędowe, bankowe itp., gdzie nawet drobne niezrozumienie może nas drogo kosztować – czy to rzeczywiście, czy w przenośni.

Od 1 kwietnia 2012 roku obowiązują w Polsce przepisy Ustawy o języku migowym i innych środkach komunikowania się (Dz. U. Nr 209 z 2011 r., poz. 1243), zgodnie z którą administracja publiczna, służby ratowniczo-interwencyjne oraz publiczne jednostki ochrony zdrowia powinny zapewnić osobom głuchym dostęp do tłumacza języka migowego.  W praktyce, szczególnie urzędowej, wymaga to zazwyczaj wcześniejszego zgłoszenia przez osobę głuchą zamiaru odwiedzenia urzędu – nawet z kilkudniowym wyprzedzeniem – tak, aby urząd „zamówił” na odpowiedni dzień i godzinę tłumacza języka migowego. Żeby załatwić sprawę szybciej, trzeba skorzystać z pomocy pełnomocnika lub udać się do instytucji w towarzystwie „własnego” tłumacza. Nie trzeba wyjaśniać, że nie jest to zbyt dogodne dla interesanta.

Naprzeciw wymogom ustawy i trudnościom w jej praktycznym wdrożeniu wyszedł Polski Związek Głuchych Oddział Łódzki, który w dniu wejścia w życie ustawy udostępnił usługę pod nazwą „Wideotłumacz”.  Usługa polega na „wynajęciu” tłumacza języka migowego, który może być dostępny 5 dni w tygodniu w godzinach pracy danego urzędu/firmy/instytucji, ale przez Internet. Tłumacz urzęduje w siedzibie Polskiego Związku Głuchych. W razie potrzeby instytucja nawiązuje kontakt z tłumaczem za pomocą odpowiedniego programu komputerowego lub poprzez specjalny wideotelefon.

Korzyści z takiego rozwiązania są wszechstronne: urząd nie musi zatrudniać tłumacza, ani też wysyłać swoich pracowników na kurs języka migowego; interesant nie czuje się dyskryminowany, może w dogodnym dla siebie momencie udać się do urzędu, mając pewność, że zostanie profesjonalnie obsłużony.

Wideotłumacz to także usługa korzystna dla firm, które chcą spełniać najwyższe standardy obsługi wszystkich klientów. Posiadanie Wideotłumacza daje również możliwość dotarcia do nowej grupy klientów. Dostępna jest również odrębna usługa  – „Wideotłumacz na stronę www”.

Instytucje i firmy korzystające z Wideotłumacza otrzymują certyfikat i informacja o nich widnieje na stronie Polskiego Związku Głuchych. Szczegółowe informacje na temat usługi dostępne są na stronie www.wideotłumacz.pl.

W grudniu 2017 roku Wideotlumacz został nagrodzony w konkursie „The Innovation in Politics Awards” w kategorii „Jakość życia”. Tutaj można obejrzeć minutowy materiał, który został przygotowany na galę finałową. Konkurs ma służyć wyłuskaniu i nagrodzeniu innowacyjnych inicjatyw, które są przykładem kreowania polityki niosącej rzeczywiste korzyści dla obywateli państw Europy. Nagroda jest przyznawana przez The Innovation in Politics Insitut – więcej o tej  niezwykle ciekawej, bo oddolnej(!) instytucji można przeczytać tutaj.

 

Źródło: www.wideotłumacz.pl

Fot. https://www.facebook.com/wideotlumaczPJM/

Kraj: Polska

Przez żołądek do innowacji społecznej

Wydaje się, że z takiego właśnie założenia wyszli twórcy Eataway – projektu-akcji, którego podstawą jest zapraszanie do siebie i gotowanie dla zupełnie obcych, przypadkowych osób. Z jednej strony brzmi to banalnie, z drugiej nieco przerażająco – a w rzeczywistości okazuje się wspaniałym lekiem na wiele różnych społecznych dolegliwości.

Zacznijmy od początku. W 2015 roku Krakowianka Marta Bradshaw podróżowała wraz ze swoim mężem po Polsce. Po odwiedzeniu wielu restauracji i serii kulinarnych rozczarowań zamarzyła, aby móc stołować się u prywatnych osób i jeść lokalne domowe obiady. Tym bardziej, że jako Polka była przekonana o polskiej gościnności i talentach kulinarnych. Wróciwszy do Krakowa z miejsca wprowadziła swój pomysł w życie – postanowiła, że w każdą środę będzie zapraszać innych ludzi do siebie do domu na obiad. Zaproszenie, rozpowszechniane w Internecie, dotyczyło każdego, kto miał akurat w tym dniu i o tej porze ochotę na domowy obiad.

Na pozór szalona idea rozwinęła się błyskawicznie w międzynarodową akcję i doprowadziła do stworzenia międzynarodowej społeczności kucharzy i ich gości. Całość funkcjonuje dzięki platformie internetowej „Eataway.com”, w której rejestrują się kucharze oraz amatorzy domowych posiłków. Ponieważ wizyta u kogoś na obiedzie w ramach Eataway jest alternatywą wizyty w restauracji, za posiłek się płaci. Cena jest ustalana przez kucharza. Całość procesu  – ogłoszenie posiłku przez kucharza, rezerwacja miejsc, opłata i kontakt z kucharzem odbywają się za pomocą platformy.

Dlaczego Eataway można zakwalifikować do innowacji społecznych? Ponieważ jest nowatorskim projektem, który pomaga w radzeniu sobie z wieloma problemami społecznymi:

  1. Pomaga w nawiązywaniu kontaktów pomiędzy przedstawicielami różnych grup społecznych, którym w innych okolicznościach trudno byłoby się spotkać lub znaleźć wspólny język: to osoby w różnym wieku, różnych zawodów, o różnym statusie społecznym i materialnym, z różnych regionów, o różnych poglądach, zainteresowaniach itd.
  2. Szczególnym przypadkiem tego jest nawiązywanie kontaktów z otoczeniem przez osoby przyjezdne z innych krajów, szczególnie tych znacznie odrębnych kulturowo.
  3. Działalność w ramach „Eataway” może być też sposobem na pracę zarobkową, i znów – szczególnie dla osób z różnych powodów wykluczonych z regularnego rynku pracy – zwłaszcza przybyszów z innych krajów, ale też dla osób starszych, kobiet wychowujących dzieci i wielu innych.
  4. Eataway to także dzielenie się kulturą i podtrzymywanie tradycji – zarówno wśród Polaków z różnych regionów kraju, jak i dla gości z zagranicy. Wspólne gotowanie i jedzenie tradycyjnych potraw to nie tylko sposób na podzielenie się swoją kulturą z innymi, ale również na pielęgnowanie jej we własnej rodzinie czy społeczności.

Podsumowując, Eataway stało się inicjatywą wybitnie „włączającą” – wspiera tworzenie wielorakich więzi społecznych, staje się drogą do wyjścia z izolacji oraz pomaga ominąć różne pułapki, które mogłyby skutkować społecznym wykluczeniem. Z drugiej strony, a może właściwie z pierwszej!, uczestnictwo w Eataway jest dla kucharzy i ich gości potężnym źródłem radości, satysfakcji i wspaniałych doznań kulinarnych – po prostu bajka!

Wszystkie szczegóły na temat funkcjonowania platformy „Eataway.com” i uczestnictwa w inicjatywie można znaleźć na stronie www.eataway.com.

Źródło: https://www.eataway.com/

Fot. https://www.facebook.com/eataway/

Kraj: Polska i świat

Akademia Życia – zwycięski opis I edycji konkursu „Podziel się innowacją – jak w nowy sposób rozwiązywać problemy społeczne”

Prezentujemy opis innowacji społecznej, który zwyciężył w I edycji konkursu „Podziel się innowacją – jak w nowy sposób rozwiązywać problemy społeczne”. Autorem opisu oraz innowacji jest Fundacja im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ.

Akademia Życia

Tragiczny w skutkach wypadek… Diagnoza: przerwany rdzeń kręgowy i wózek inwalidzki do końca życia. W ciągu kilku sekund ich świat się wali… Tracą niezależność, często również sens życia. Tracą pierwszą miłość, żonę lub męża, którzy nie są w stanie udźwignąć ciężaru niepełnosprawności. Muszą przerwać naukę, zrezygnować z pracy, porzucić marzenia… Znamy historie tych ludzi. Każda jest inna i każda niezwykle poruszająca. Wszystkich łączy jedno – marzenie o tym, żeby znów być niezależnym w życiu.

Tej niezależności uczymy w Akademii Życia – specjalnych mieszkaniach treningowych w Koninie. Chętni z całej Polski przeprowadzają się tu na kilka miesięcy, aby oswoić się ze swoją niepełnosprawnością i nauczyć żyć od nowa. Jednocześnie z dwóch mieszkań może korzystać 8 osób z niepełnosprawnością ruchową. W każdym z nich jest łazienka i kuchnia. Wszystko dostosowane do potrzeb mieszkańców.

Na początku uczestnicy Akademii uczą się ubierać, przesiadać z łóżka na wózek i bezpiecznie na nim jeździć. Kolejne stopnie wtajemniczenia to radzenie sobie w łazience i w kuchni. Samodzielne chwycenie kubka w bezwładne dłonie, przygotowanie posiłku, spacer po mieście, jazda komunikacją miejską, sport… Zajęcia z samoobsługi prowadzą trenerzy niezależnego życia – osoby, które same poruszają się na wózkach. Przez całą dobę zapewniamy opiekę specjalnie przygotowanych asystentów. Równoległa praca z psychologiem i coachem pozwala uczestnikom układać sobie życie i planować przyszłość również pod kątem pracy. A jak już są pewni, co chcą robić zawodowo, to mocno biorą się do nauki. Tutaj każdy dzień ma znaczenie!

Innowacją w Akademii Życia jest proces pracy. Każda osoba jest traktowana bardzo indywidualnie i dla każdej opracowujemy plan pracy odpowiadający jej potrzebom i dopasowany do możliwości. Tu nie ma szkoleń dla wszystkich.

Adam przed wypadkiem pracował jako magazynier. W Akademii nauczył się obsługi specjalnego programu do zarządzania magazynem i wrócił do tego samego pracodawcy. Dzisiaj jest zatrudniony na stanowisku pracownik biurowy. Przed wypadkiem trenował boks i chciał się tym zająć zawodowo. W Akademii ponownie założył rękawice i trenował w Klubie Bokserskim Zagłębie Konin.

Konrad studiował w Dęblinie w Wyższej Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych, na tzw. lotce, czyli kierunku lotniczym. Na początku kwietnia 2016 r. rozbił się na motorze. Po wypadku nie wrócił na uczelnię. W Akademii Życia ukończył pierwszy stopień kursu na księgowego i pomyślnie zdał egzamin. Obecnie odbywa staż w Stowarzyszeniu Instytut Zachodni w Poznaniu.Marcin skończył szkołę gastronomiczną, bo od zawsze chciał być kucharzem. Po wypadku nie wiedział co zrobić ze swoim życiem… W Akademii dowiedział się, że wózek nie jest przeszkodą w spełnianiu marzeń. Odbył praktyki zawodowe w restauracjach w Koninie i w Poznaniu, pozytywnie przeszedł badania lekarskie uprawniające do wykonywania zawodu kucharza. Najtrudniej było przekonać mamę, że chce i może pracować jako kucharz! Dzisiaj pracuje w restauracji w Szczecinie. Jest jednym z lepszych kucharzy! Podczas pobytu w Akademii rozpoczął również przygodę z koszykówką na wózkach i w Szczecinie stworzył swoją drużynę! Do Akademii wraca jako szkoleniowiec – organizuje warsztaty gotowania dla nowych uczestników Akademii Życia.Tomek w 2010r. spadł z drzewa. Ma bardzo wysoki uraz kręgosłupa i samodzielnie może ruszać jedynie  głową. W Akademii uczy się programowania i projektowania stron internetowych. Na razie chwyta rysik w usta i kursuje nim po touchpadzie. Na dłuższy czas to jednak uciążliwe, bo kark szybko się męczy. Dlatego jeden z asystentów Akademii znalazł firmę w Poznaniu, która zaprosiła Tomka na testy eyetruckerów – specjalnych narzędzi sterowanych wzrokiem oraz drugich, podobnych, ale kierowanych oddechem.Eryk przed wypadkiem pracował na budowie. Sprawność stracił skacząc do wody, aby ratować tonącego. W Akademii nauczył się tworzyć strony internetowe i bazy danych. Dzisiaj ma stałą pracę, odnowił kontakt z synem i planuje założyć własną firmę.To tylko niektóre przykłady spośród ponad 50 osób z niepełnosprawnością ruchową z całej Polski (18 – 25 lat), które dzięki Akademii odnalazły sens życia i uwierzyły, że mimo wózka mogą wiele osiągnąć.

17 osób z tego grona pracuje, 6 osób przygotowuje się do pracy odbywając staże. 7 osób podjęło dodatkową naukę (w tym przygotowanie do matury, szkoły policealne, kursy komputerowe). 6 osób mieszka samodzielnie, a jedna założyła rodzinę. 9 osób uprawia sport (koszykówka, żeglarstwo, paralotniarstwo i szermierka). Nikt już nie boi się podróżować i prosić innych o pomoc, 2 osoby samodzielnie poleciały zagranicę!

Akademię uruchomiliśmy w 2013 roku dzięki dotacji Fundacji VELUX i partnerstwu z Miastem Konin, które użyczyło i wyremontowało mieszkania.

Problemów w Akademii rozwiązujemy wiele – to przede wszystkim:

  • problemy, z którymi borykają się osoby z niepełnosprawnością ruchową, np. zależność od innych osób, brak pracy i jakiegokolwiek zajęcia, „uwięzienie” w domu z powodu barier architektonicznych lub psychicznych i wykluczenie ze społeczeństwa, brak motywacji do działania i do uczenia się samodzielności, blokada przed myśleniem o pracy („przecież nie pójdę do pracy, skoro nawet w toalecie potrzebuję pomocy drugiej osoby”),
  • problemy ich najbliższych – konieczność rezygnacji z pracy jednego z rodziców, aby zajmować się niepełnosprawnym członkiem rodziny (niższy status materialny), często nadopiekuńczość, która prowadzi do osłabienia gotowości osoby niepełnosprawnej do aktywnego życia,
  • problemy ekonomiczne – osoba z niepełnosprawnością siedząca w domu, bez pracy, otrzymująca świadczenia socjalne i rehabilitacyjne + jeden z członków rodziny bez pracy, ale z zasiłkiem pielęgnacyjnym generują znaczące koszty i obciążają budżet państwa.

Na podstawie ponad 4 lat pracy Akademii Życia wiemy, że mimo traumatycznych przeżyć, wielu miesięcy spędzonych w szpitalu, z rękoma, które nie mają chwytu i z ciałem które niczego nie czuje można odzyskać niezależność! To BARDZO TRUDNE, wymaga wielu miesięcy ciężkiej pracy i niezwykle silnej motywacji, ale MOŻLIWE!

Zainteresowanie Akademią jest bardzo duże. Przyjeżdżają do nas zainteresowane samorządy i organizacje z kraju i zagranicy, aby podpatrzeć jak Akademia działa. Chętnie dzielimy się wiedzą i wierzymy, że podobne mieszkania będą powstawały w całej Polsce.

Autorstwo opisu wraz ze zdjęciami: Fundacja im. Doktora Piotra Janaszka PODAJ DALEJ

http://akademiazycia.org

https://podajdalej.org.pl/

 

Kraj: Polska

Zawód: Artystka

Ile dziewczynek na pytanie „Kim będziesz w przyszłości?” odpowiada dumnie: „Artystką!”? Bardzo dużo. Odpowiedź ilu z nich zostaje potraktowana poważnie? Niewielu. Ile z nich zrealizuje swoje marzenie? Przekuje pasję w rzeczywisty zawód? Jednostki.

Część z tych dziewczynek rzeczywiście podejmie kształcenie artystyczne, ale kto poważnie traktuje kobiety-artystki? Ile razy usłyszą: „Jak z tego wyżyć?”, „Tym się nie da zarobić na życie”, „Musisz mieć jakiś konkretny zawód, pracę, a malować przecież możesz po godzinach” itp. itd.

Zaplanowanie i zorganizowanie swojej drogi zawodowej przez przyszłe artystki jest dla nich ogromnym wyzwaniem, a zaczyna się uwierzenia, że taką drogę rzeczywiście przed sobą mają. Ten społeczny problem wzięły na celownik członkinie kolektywu Future Simple (www.futuresimple.pl) – Paulina Czapska, Anna Szapert i Anka Pelc – edukatorki, trenerki, terapeutki i aktywne zawodowo artystki. Stworzyły projekt „Zawód: Artystka – ćwiczenia z pracą”.

Projekt realizują  w ramach programu grantowego „TransferHUB generowanie, wsparcie grantowe i inkubacja innowacji społecznych. Przejście z systemu edukacji do aktywności zawodowej” prowadzonego przez inkubator innowacji społecznych „TransferHUB” (www.transferhub.pl). Okazuje się bowiem, że problem z odnalezieniem się na rynku pracy przez artystki wpisuje się w szerszy kontekst – problem sprawnego przejścia ze „szkoły” do „pracy” przez młodych ludzi w ogólności.

Projekt „Zawód: Artystka – ćwiczenia z pracą” to, jak mówią same autorki, „innowacyjny pomysł na tworzenie zawodowej sieci wsparcia dla artystek (twórczyń, kuratorek, animatorek, producentek kreatywnych i menedżerek kultury)”. Projekt realizowany jest przez Future Simple dwutorowo – członkinie kolektywu prowadzą kursy w formie cykli 6 spotkań grupowych, a także wydały bezpłatny podręcznik – wszystko pod tym samym tytułem „Zawód: Artystka – ćwiczenia z pracą”.

O swoim wydawnictwie mówią: „Opracowałyśmy model wsparcia dla artystek. Opisałyśmy nasze doświadczenia i zebrałyśmy przydatną wiedzę w pierwszym w Polsce bezpłatnym podręczniku dla młodych artystek wchodzących na rynek pracy. Zawarte w tej publikacji informacje, teorie i ćwiczenia zostały przetestowane podczas kilkuset godzin pracy grupowej i indywidualnej z odważnymi i gotowymi do dzielenia się swoimi pomysłami kobietami–artystkami”. Podręcznik można otrzymać pocztą po uprzednim zgłoszeniu zapotrzebowania na adres hallo[at]futuresimple.pl.

Rozwój projektu, powiązane wydarzenia, terminy kolejnych kursów oraz wszelkie aktualności można śledzić na Facebooku https://www.facebook.com/ZawodArtystka/.

Źródła: https://www.facebook.com/ZawodArtystka/

http://www.futuresimple.pl/

fot. https://www.facebook.com/ZawodArtystka/

Kraj: Polska